- "Ćeść koteczku, idziemy na sanki, wiesz koteczku? Koteeeczkuuu?! Idziemy na saneczki!!!" - obwieścił radośnie Wiki, mijając kota sąsiadów na klatce schodowej naszej kamienicy.
- "On nie umie mówić psecież." - oznajmił Antoni :)
A później było tak, jak na załączonych obrazkach - cytując Saneczkarzy: "Tata jest jenifejem, śybko, śybko Tata...dzyń dzyń dzyń, z gójki na pazujki, juhuuu!"
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)
sobota, 12 stycznia 2013
piątek, 11 stycznia 2013
Noworocznie
Brzdące ambitnie uczęszczają do przedszkola (Antoni przeżywa nawet w tym Nowym Roku swoją pierwszą miłość do niejakiej Lilianki (ach ta dzisiejsza młodzież;))...a Wikiego niezmiennie fascynuje Myszka Miki;)). Każdego wieczoru, tuż przed zaśnięciem, opowiadają o kumplach z przedszkola i o "urodzie" koleżanek ("Ania jest tjochę ładna, a tjoszeczkę bytka!"). Właściwie to nie o urodzie, tylko o sposobie zachowania wobec Nich opowiadają...bo jeśli Brzdące czują, że ktoś zrobił Im przykrość/zdenerwował Ich/nie uległ wymuszeniu tego, czego akurat chcieli - wówczas określają delikwenta słowami: "bytka" i "mała" (nie wiem, cóż ta Ania z przedszkola zawiniła), a jak coś bardzo, bardzo Ich wytrąci z równowagi, to oznajmiają z wymuszonym płaczem: "Jesteś majutka"! I zupełnie nie wiem, skąd te typy tak mają! Ale największym komplementem, jaki można usłyszeć z Juniorowych ust to: "Jesteś bajdzo ładna. I duzia!"
Pierwszego dnia Nowego Roku wybraliśmy się na "jesienny" spacer po okolicy...później z powodów zdrowotnych zostałam uziemiona, a teraz z radością patrzę na prószący za oknem śnieg i z niecierpliwością czekam jutra...bo jutro jest obietnicą pierwszej w życiu Juniorowej jazdy na sankach! Jeśli oczywiście pogoda i zdrowie nam pozwolą!
Pierwszego dnia Nowego Roku wybraliśmy się na "jesienny" spacer po okolicy...później z powodów zdrowotnych zostałam uziemiona, a teraz z radością patrzę na prószący za oknem śnieg i z niecierpliwością czekam jutra...bo jutro jest obietnicą pierwszej w życiu Juniorowej jazdy na sankach! Jeśli oczywiście pogoda i zdrowie nam pozwolą!
niedziela, 25 listopada 2012
Bałaganiarze
"To tygjys i osioł zjobili ten wielki bałagan, mama!" - zawołały chórem Brzdące...w odpowiedzi na mój wytrzeszcz oczu :)
niedziela, 18 listopada 2012
Sto lat, sto lat!
Wybraliśmy się dziś w odwiedziny do Prababci. Droga była długa (co sprzyjało śpiewankom i zabawiankom) i kręta (co niestety sprzyjało "haftowaniu", jak mawia wujek).
Prababcia w kiepskim już stanie psychofizycznym, Brzdące na początku lekko przestraszone, potem śpiewać Prababci znane Im piosenki zaczęły i pokazywały wszystkie dostępne zabawki (określając ich charakter i kolor), po wizycie i wtoczeniu się do fotelików samochodowych, zaczęły (same, z własnej inicjatywy, chórem!) śpiewać (czyt.: wołać wniebogłosy):
"Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje naaam!!!"
Myślę sobie: jakie mądre dzieci, empatyczne takie, po mamusi...jednak na wszelki wypadek, wzruszona tak piękną Ich postawą, pytam retorycznie (oczekując, rzecz jasna, odpowiedzi: "Pjabapcia!"):
- A kto?!
- Oskajek!* - rzekł Wiki.
*Oskarek - kumpel z przedszkola, miał ostatnio urodziny. I wszystko stało się jasne.
Prababcia w kiepskim już stanie psychofizycznym, Brzdące na początku lekko przestraszone, potem śpiewać Prababci znane Im piosenki zaczęły i pokazywały wszystkie dostępne zabawki (określając ich charakter i kolor), po wizycie i wtoczeniu się do fotelików samochodowych, zaczęły (same, z własnej inicjatywy, chórem!) śpiewać (czyt.: wołać wniebogłosy):
"Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje naaam!!!"
Myślę sobie: jakie mądre dzieci, empatyczne takie, po mamusi...jednak na wszelki wypadek, wzruszona tak piękną Ich postawą, pytam retorycznie (oczekując, rzecz jasna, odpowiedzi: "Pjabapcia!"):
- A kto?!
- Oskajek!* - rzekł Wiki.
*Oskarek - kumpel z przedszkola, miał ostatnio urodziny. I wszystko stało się jasne.
sobota, 17 listopada 2012
Sobotnia jesień
- Dzisiaj jest sobota, wiecie? - zagaił Brzdąc Antosiowy, kiedy wyszliśmy na spacer.
- No nie! Dzisiaj będzie jesień, Bratu! Będziemy szukać jeżyków! - odpowiedział Wiki.
No i szukali. Szukali też wiewióreczek w parku. Żadnych zwierząt nie znaleźli, ale bardzo dobrze się przy tych poszukiwaniach bawili! I nawet na imprezę na cieszyńskim rynku przypadkiem się załapali;)
- No nie! Dzisiaj będzie jesień, Bratu! Będziemy szukać jeżyków! - odpowiedział Wiki.
No i szukali. Szukali też wiewióreczek w parku. Żadnych zwierząt nie znaleźli, ale bardzo dobrze się przy tych poszukiwaniach bawili! I nawet na imprezę na cieszyńskim rynku przypadkiem się załapali;)
piątek, 9 listopada 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)