O nas

Moje zdjęcie
Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)

niedziela, 25 listopada 2012

Bałaganiarze

"To tygjys i osioł zjobili ten wielki bałagan, mama!" - zawołały chórem Brzdące...w odpowiedzi na mój wytrzeszcz oczu :)


niedziela, 18 listopada 2012

Sto lat, sto lat!

Wybraliśmy się dziś w odwiedziny do Prababci. Droga była długa (co sprzyjało śpiewankom i zabawiankom) i kręta (co niestety sprzyjało "haftowaniu", jak mawia wujek).
Prababcia w kiepskim już stanie psychofizycznym, Brzdące na początku lekko przestraszone, potem śpiewać Prababci znane Im piosenki zaczęły i pokazywały wszystkie dostępne zabawki (określając ich charakter i kolor), po wizycie i wtoczeniu się do fotelików samochodowych, zaczęły (same, z własnej inicjatywy, chórem!) śpiewać (czyt.: wołać wniebogłosy):
"Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje nam,
Śto lat, śto lat, niech żyje, żyje naaam!!!"

Myślę sobie: jakie mądre dzieci, empatyczne takie, po mamusi...jednak na wszelki wypadek, wzruszona tak piękną Ich postawą, pytam retorycznie (oczekując, rzecz jasna, odpowiedzi: "Pjabapcia!"):
- A kto?!
- Oskajek!* - rzekł Wiki.

*Oskarek - kumpel z przedszkola, miał ostatnio urodziny. I wszystko stało się jasne.

sobota, 17 listopada 2012

Sobotnia jesień

- Dzisiaj jest sobota, wiecie? - zagaił Brzdąc Antosiowy, kiedy wyszliśmy na spacer.
- No nie! Dzisiaj będzie jesień, Bratu! Będziemy szukać jeżyków! - odpowiedział Wiki.

No i szukali. Szukali też wiewióreczek w parku. Żadnych zwierząt nie znaleźli, ale bardzo dobrze się przy tych poszukiwaniach bawili! I nawet na imprezę na cieszyńskim rynku przypadkiem się załapali;)




czwartek, 8 listopada 2012

Chcę zatrzymać ten czas

- Kochanie, w co bawiłeś się dzisiaj w przedszkolu? - zapytałam Brzdąca Wiktorkowego wieczorową porą.
- Byłem kucharzem. Gotowałem zupkę. Josołek. Bawiliśmy się dzisiaj w malutki sklep z chłopakami, jeszcze.
- Z jakimi chłopakami?!
- Z Antosiem i jeszcze innymi ładnymi chłopakami...

Chcę zatrzymać ten czas...:)



piątek, 2 listopada 2012

Pas pas...spasowane Brzdące

Juniory pokochały przedszkole miłością prawdziwą już od pierwszych chwil pobytu w nim, a niedawno zostali pasowani na przedszkolaków! Śmiejemy się, że "normalne" 2,5-latki płaczą przy rozstaniu rodzicami, kiedy zaczynają swój przedszkolny dzień, a Brzdące przeciwnie - dają mamie buziaka w biegu (kiedyś nawet Brzdąc Wiktorkowy nie zdążył, a w momencie, kiedy prosiłam, aby posłał mi całuska, odwrócił się tylko na pięcie i z rozbrajającą szczerością rzekł: "Nie mam casu!") i zdarza Im się płakać, kiedy po Nich przychodzimy...każdego popołudnia upewniają się zaś przy paniach: "Jutjo wjócimy do kokola?!"

Taaak, bardzo się cieszymy, że tak lubią przedszkole i tylko zapewniamy panie, że u nas w domu wszystko w porządku, patologii brak:)