Dwa lata temu, to było tak:
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)
piątek, 9 listopada 2012
czwartek, 8 listopada 2012
Chcę zatrzymać ten czas
- Kochanie, w co bawiłeś się dzisiaj w przedszkolu? - zapytałam Brzdąca Wiktorkowego wieczorową porą.
- Byłem kucharzem. Gotowałem zupkę. Josołek. Bawiliśmy się dzisiaj w malutki sklep z chłopakami, jeszcze.
- Z jakimi chłopakami?!
- Z Antosiem i jeszcze innymi ładnymi chłopakami...
Chcę zatrzymać ten czas...:)
- Byłem kucharzem. Gotowałem zupkę. Josołek. Bawiliśmy się dzisiaj w malutki sklep z chłopakami, jeszcze.
- Z jakimi chłopakami?!
- Z Antosiem i jeszcze innymi ładnymi chłopakami...
Chcę zatrzymać ten czas...:)
piątek, 2 listopada 2012
Pas pas...spasowane Brzdące
Juniory pokochały przedszkole miłością prawdziwą już od pierwszych chwil pobytu w nim, a niedawno zostali pasowani na przedszkolaków! Śmiejemy się, że "normalne" 2,5-latki płaczą przy rozstaniu rodzicami, kiedy zaczynają swój przedszkolny dzień, a Brzdące przeciwnie - dają mamie buziaka w biegu (kiedyś nawet Brzdąc Wiktorkowy nie zdążył, a w momencie, kiedy prosiłam, aby posłał mi całuska, odwrócił się tylko na pięcie i z rozbrajającą szczerością rzekł: "Nie mam casu!") i zdarza Im się płakać, kiedy po Nich przychodzimy...każdego popołudnia upewniają się zaś przy paniach: "Jutjo wjócimy do kokola?!"
Taaak, bardzo się cieszymy, że tak lubią przedszkole i tylko zapewniamy panie, że u nas w domu wszystko w porządku, patologii brak:)
Taaak, bardzo się cieszymy, że tak lubią przedszkole i tylko zapewniamy panie, że u nas w domu wszystko w porządku, patologii brak:)
środa, 31 października 2012
O sile człowieka
- "A co to za dziwny dźwięk?"- zapytał Brzdąc Antosiowy, usłyszawszy coś nowego.
- "To Tata przerzuca drewno" - odpowiedziałam.
- "Taaak!" - skwitował pełen zrozumienia Junior. Powiedział to w taki sposób, jakby Tata codziennie, zawodowo przerzucał drewno, a Brzdące były tego świadkami. - "Mój Tata jest duży i silny!"-dodał po chwili.
- "Nie, to mój Tata jest duży i silny!" - powiedział Brzdąc Wiktorkowy. "Ja też jestem duży i silny!"
- "Nie, Ty jesteś mały, ja jestem duży! I silny!"
- "Ty jesteś mały, ja jestem silny, mój Tata jest silny, Ty jesteś brzydki! SłyszAłaś?!" - rzekł już wyraźnie poirytowany Wiktojek.
...powiedzieć: cyrk na kółkach, to za mało! ;)
- "To Tata przerzuca drewno" - odpowiedziałam.
- "Taaak!" - skwitował pełen zrozumienia Junior. Powiedział to w taki sposób, jakby Tata codziennie, zawodowo przerzucał drewno, a Brzdące były tego świadkami. - "Mój Tata jest duży i silny!"-dodał po chwili.
- "Nie, to mój Tata jest duży i silny!" - powiedział Brzdąc Wiktorkowy. "Ja też jestem duży i silny!"
- "Nie, Ty jesteś mały, ja jestem duży! I silny!"
- "Ty jesteś mały, ja jestem silny, mój Tata jest silny, Ty jesteś brzydki! SłyszAłaś?!" - rzekł już wyraźnie poirytowany Wiktojek.
...powiedzieć: cyrk na kółkach, to za mało! ;)
niedziela, 14 października 2012
Kasztankowy dance
W październiku kasztany zbieramy i do koszyka je chowamy...a tak naprawdę zbieramy "kasztanki", które "wespną" się na drzewo, by potem Brzdące mogły z nimi biegać po parku, tańczyć i śpiewać swój ulubiony ostatnio song:
"Jestem sobie kekolaćzek, nie gjymasze i nie pacze,
na bębenku majsza gjam, jam tam tam, jam tam tam!"...:)
"Jestem sobie kekolaćzek, nie gjymasze i nie pacze,
na bębenku majsza gjam, jam tam tam, jam tam tam!"...:)
sobota, 8 września 2012
Na granicy jesień...
wtorek, 4 września 2012
Brzdące przedszkolakami!
3.09.2012 to data, która z pewnością przejdzie do (rodzinnej) historii! Wczoraj zaczęliśmy nowe życie - Brzdące pomaszerowały do przedszkola, a ja wróciłam do pracy zawodowej, po prawie 3-letniej nieobecności! A Tata, jak zwykle, zadowolony z pracy i zawodowo zrealizowany. Wszystko przebiega pomyślnie:)
Ps. Juniory wróciły z przedszkola po 8 godzinach pobytu w takich samych nastrojach, jak na załączonym porannym obrazku!
Ps2. Z chorwackich wakacji, z których wróciliśmy raptem tydzień temu, pozostało już tylko wspomnienie...Przenieśliśmy się wprost z 40st. Istrii do jesiennego Cieszyna, co zaowocowało nagłym i ostrym przeziębieniem, ale poza tym, wszystko przebiega pomyślnie:)
Ps. Juniory wróciły z przedszkola po 8 godzinach pobytu w takich samych nastrojach, jak na załączonym porannym obrazku!
Ps2. Z chorwackich wakacji, z których wróciliśmy raptem tydzień temu, pozostało już tylko wspomnienie...Przenieśliśmy się wprost z 40st. Istrii do jesiennego Cieszyna, co zaowocowało nagłym i ostrym przeziębieniem, ale poza tym, wszystko przebiega pomyślnie:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)