Jako, że wszystkie dotychczasowe posty piszę z lekkim opóźnieniem, obiecuję (samej sobie) poprawę i odtąd postaram się pisać w miarę regularnie, aby uchwycić ulotne chwile, póki pamięć moja świeża dopisuje!
Spieszę z wiadomością, że przedwczoraj nastał ten radosny dzień, w którym to mogłam po raz pierwszy od ponad 2 miesięcy "na żywo" porozmawiać z kimś w jęz. polskim - z kimś, kto nie jest ani moim własnym mężem, ani nie ma 16 czy 17 miesięcy (apropos, repertuar dźwięków obu Brzdąców wzbogacił się o "io io" na określenie pojazdu uprzywilejowanego i - nie wiedzieć, czemu - samochodu typu van oraz "ko ko" (kura) i charakterystyczne gardłowe "grrr hrrr" (bo przecież tak robi tygrys, nie;)?)). Otóż odwiedzili nas Maniek i Dorotka z dziećmi :) Poznaliśmy się przez internet, przylecieli do nas prosto z Anglii, gdzie obecnie mieszkają, na azjatyckie wakacje. Spędziliśmy bardzo miłe popołudnie i nawet tropikalne ulewy nie popsuły nam nastrojów - chociaż planowaliśmy poszaleć na placu zabaw pod Petronas Towers, skończyło się na zabawach w "naszym" pokoju zabaw. Później poszliśmy na pyszną kolację:)
Gdyby nie to, że Tata wyjechał w podróż służbową do Indonezji, chętnie wybralibyśmy się z Mańkiem i Dorotką na Tioman, tym bardziej, że jutro (16.09) jest Malaysia Day - dzień wolny od pracy i długi weekend!
Tubylcy zgodnym głosem twierdzą, że najpiękniejsze malezyjskie wyspy, to: Langkawi, Redang i Tioman. Myślę, że wiedzą, co mówią...Naszym nowym znajomym życzymy więc szczęśliwej podróży na wyspę i radosnego odpoczynku, a nam pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś uda nam się wybrać na jedną z tych wysp...
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)