Znowu się zagapiłam, nie wiedzieć kiedy minął nam 10 malezyjski weekend!!! Przyznam szczerze, że choć na początku pobytu czas płynął mi jak szalony i sama nawet nie wiem, kiedy upływał; tak od pewnego czasu "dłuży" się - dni tak podobne do siebie wloką się niemiłosiernie, tym bardziej, że codziennie pada obfity deszcz, jest szaro-buro, aż chciałoby się powiedzieć: JESIEŃ! Oczywiście, wieczory pędzą jak szalone, weekendy podobnie - to się niestety nie zmieniło!
Tymczasem miniony weekend po raz kolejny spędziliśmy w Kuala Lumpur. W sobotę w parku KLCC spotkała nas miła niespodzianka - ni stąd, ni zowąd pojawiły się trzy szalone Malajki, które przez dobrą godzinę bawiły się z naszą Gadziną na placu zabaw, a nasze kręgosłupy, ręce i nogi mogły chwilę odpocząć:) Gdy tylko Brzdące oddalały się na moment (oczywiście mieliśmy Ich cały czas na oku), dziewczynki biegły za Nimi i transportowały Ich bliżej nas...Piękna sprawa! Po wspólnej zabawie i pożegnaniu, kiedy szliśmy w kierunku metra, Malajki raz po raz do nas podbiegały, ściskały Brzdące, machały...czułam się jak Matka Polka Gwiazd - dziewczynki pojawiały się ni stąd, ni zowąd, za każdym razem tak samo uśmiechnięte i tak samo zainteresowane Brzdącami! Musimy tam jeździć częściej:)
W niedzielę zapakowaliśmy cały majdan do autka "brum brum", miało być tak pięknie - słońce, wycieczka do Lake Gardens, Park Motyli...ale jak szybko wyjechaliśmy, tak szybko wróciliśmy, ponieważ w drodze złapała nas burza...I tak trwała aż do późnego popołudnia! Byliśmy więc w pokoju zabaw, a wieczorkiem na pobliskim placu, gdzie z trudem udało nam się znaleźć wolne miejsce do zabawy! A jak już znaleźliśmy...zabawa była przednia, poznaliśmy też nowe koleżanki, które pozowały do zdjęć jak prawdziwe modelki, lekko onieśmielając Juniory (tak tak, nawet Wiktorka!).
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)