Była świetna zabawa, pyszne jedzenie, balony, bańki mydlane, pokazy "Twinkle twinkle little stars"- żłobkowego przeboju i tańce, a później wręczenie sobie świątecznych prezentów :) Co prawda do Świąt jeszcze trochę, a Hindusi nie obchodzą, rzecz jasna, Bożego Narodzenia, ale sprawili nam miłą niespodziankę! I my Im też! Podarowali mi między innymi churidar - bardzo popularny w Indiach strój, w pięknym kolorze wina...Znajomi przygotowali też składniki na spaghetti carbonara i z wielkim zainteresowaniem przyglądali się Tacie podczas przygotowywania przez Niego posiłku (nigdy sami tego nie robili, a tylko raz w życiu jedli spaghetti). Wieczór - jak to zwykle bywa z tym, co dobre - zbyt wcześnie się skończył, a że nie zdążyliśmy obejrzeć tysiąca ślubnych zdjęć i usłyszeć wszystkich bajkowych opowieści, umówiliśmy się już na re-wizytę - tym razem Oni przyjdą do nas, przygotujemy spaghetti bolognese :)
Pampers Antosiowi wystaje, ale całuska daje! Cóż, na jednym się nie skończyło i wszystko wskazuje na to, że Antoni ma pierwszą dziewczynkę ;)
I motyw świąteczny w Wiktorkowych rączkach