Dzień w dzień, a właściwie, noc w noc dobiegają mnie dźwięki tuptania Brzdącowych stópek. Nie liczę już, ile razy w ciągu jednej nocy zdarza mi się je słyszeć, ale wiem na pewno, że raz jeden, raz drugi Junior wyłazi ze swojego łóżeczka z tekstem: "Mama", "Tata" i drepcze do łóżka swych rodziców...a bo smutno samemu leżeć w łóżeczku i chce się przytulić, a bo głodny, a bo spragniony...Oszaleć można! Różnica między Brzdącami a nami jest taka, że na drugi dzień wstają jak gdyby nic, o 7h rano, gotowe do zabawy...A nie daj Boże, żeby jeden wstał, a Braciszek jeszcze ucinał sobie drzemkę! Wówczas ten, który się już obudził włazi do łóżeczka Braciszka, przytula się, przynosi Mu zabawki i ma wielkiego focha, jak Brat nie reaguje! Wówczas nieco bardziej agresywnie zwraca na siebie uwagę swą, a jak Brat w końcu otwiera oczko, rozlega się głośne, triumfalne: "Jeee!!!" (czyt.: jest) na powitanie! W ciągu dnia z kolei obaj szaleją jak pijane zające, za nic mają popołudniowe drzemki i jak już sobie jakąś utną, to nie trwa ona dłużej niż godzinkę (w przypadku Brzdąca Pierwszego) i dłużej niż pół godzinki (w przypadku Drugiego, oczywiście). No masakra jakaś! I tak oto, po powrocie z Malezji, Juniory i owszem, zaadaptowały się już do zmiany czasu, ale w ciągu doby są "na nogach" 14 godzin!
Tupot małych stóp...czterech stóp, towarzyszy nam więc nieustannie!!!
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)