Zwycięstwo! Dziś nadszedł ten dzień, kiedy udało nam się odebrać życie "naszemu" wielkiemu karaluchowi kuchennemu...A przynajmniej mamy nadzieję, że to był on, a nie jego żona/dziecko/brat czy siostra, lub - o zgrozo! - rodzic, bo to by mogło nawet sugerować, że gdzieś w naszym mieszkaniu ma rodzeństwo...
Tymczasem wczoraj, nagle i nieoczekiwanie zagościł u nas pająk-gigant...Zobaczyłam go pomykającego nad Brzdącowymi mebelkami. Niewiele myśląc, wzięłam do ręki to, co znalazło się w jej zasięgu (przewijak) i...no, wiadomo, co zrobiłam, w każdym razie nie obyło się bez wydania przy tym dźwięku (nie przez pająka, rzecz jasna...tylko takie charakterystyczne "bach", kiedy uderza się czymś o ścianę). Niestety, całe zdarzenie widziały Brzdące, które zaczęły histerycznie płakać, wołać "Nieee! Psss psss!", a jeden nawet rzucił się na mnie (!) w obronie zmarłego już, pająka. Zszokowana, tłumaczyć się zaczęłam, że pająk był niegrzeczny i Mama zrobiła bach (?), ale że nic mu się nie stało, odpoczywa sobie teraz za mebelkiem...Gadzina moja nie uwierzyła i w pośpiechu starała się odsunąć mebelek, co okazało się niemożliwe. Zaczęli więc krzyczeć, chórem: "Come, mama!" co oznaczało, żebym lepiej się ruszyła, mebelek przesunęła, bo Oni chcą zobaczyć odpoczywającego pająka..."Psss!"...Koniec końców udało mi się odwrócić uwagę Brzdąców od tematu śmierci pająka, pokazując, gdzie były ostatnio widziane jaszczurki...Zaczęliśmy ich nawet szukać, dzięki czemu zapomnieli o tym niemiłym zdarzeniu :)
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)