W minioną sobotę wybraliśmy się do Batu Caves, kompleksu jaskiń oddalonych 13km od Kuala Lumpur. Batu Caves słynie z tego, że jest ważnym celem pielgrzymek dla Hindusów. Przed wejściem do jaskiń stoi prawie 43-metrowa figura hinduskiej bogini Murugan, która jest widoczna już z drogi, kilka kilometrów wcześniej! Spodziewaliśmy się, że jaskinie będą w jakiejś dziczy, albo chociaż w lesie, czy na polanie, tymczasem znajdują się zaraz koło obwodnicy miasta. Do jaskiń prowadzą schody liczące 272 stopnie, których pokonanie, z 11-12kg Brzdącem na rękach, w upalne południe, było dla mnie małym wyzwaniem, no i osiągnięciem:) We wnętrzu jaskiń znajdują się małe świątynie czy ołtarze, miejsca kultu. Tak na tych licznych schodach, jak i na samej górze można spotkać małpki...prawdziwe stada małp, które oczywiście były wielką atrakcją dla odwiedzających. Niestety, z zażenowaniem patrzyłam na kilku turystów, którzy biegali za małpami, chcąc zrobić im zdjęcie. Nie było to trudne zadanie - małpki same podchodziły, więc bez problemu i mi udało się pstryknąć fotki:) Odwiedzający Batu Caves także i Brzdącom robili zdjęcia...część osób pytało, czy może się z Nimi sfotografować,a część bez pytania po prostu robiła im fotki, zwłaszcza, kiedy podeszła do nas hinduska para, wzięła Juniory na ręce i zapytała, czy może nam pomóc w Ich zniesieniu na dół...Oczywiście, że mogli nam pomóc:) Później poszliśmy jeszcze na mały spacer po okolicy i udaliśmy się do restauracji na obiad.
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)