W niedzielne południe udaliśmy się do sąsiadów z Indii, którzy zaprosili nas na obiad. Były pyszne, wegetariańskie potrawy (są wyznawcami dźinizmu, o którym przyznam szczerze nie miałam wcześniej zielonego pojęcia i od dzieciństwa są wegetarianami), indyjsko-polsko-malezyjskie rozmowy, wspólna zabawa (nową, ulubioną Brzdąców stało się wyrzucanie bielizny z szafek, stymulacja dłoni biżuterią miłej pani i skakanie po Jej małżeńskim łóżku) i rysowanki...i sąsiadom wcale nie przeszkadzało, że Juniory kolorują Im balkon czy uprawiają body painting :) Wbrew pozorom i temu, co tutaj piszę, a właściwie jak to może zostać odczytane, były bardzo grzeczne, a całość Ich pomysłów na zabawę i inwencji twórczej, była pod kontrolą (a przynajmniej tak mi się wydaje;)).
Czas minął bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy, zapracowane Brzdące były już tak zmęczone, a nasze brzuszki tak pełne, że nastała pora na wytoczenie się z Ich mieszkania i wtoczenie do sąsiednich drzwi! W domu Juniory od razu padły jak muchy, a podczas Ich drzemki na chwilę nawet wyszło słońce (tak tak, tylko na chwilę, bo ten weekend był szary, bury i ponury, jedyny taki jak dotąd w Malezji!). My z kolei z zainteresowaniem oddaliśmy się lekturze interesujących artykułów o Indiach i studiowaniu dźinizmu!
Późnym popołudniem pojechaliśmy na spacer i zabawy do Lake Gardens. Wybraliśmy się samochodem, bo pogoda była niepewna...i to był błąd, bo po miło spędzonym czasie utknęliśmy w gigantycznym korku w drodze do domu!
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)