W dzisiejszym wydaniu gazety codziennej The Sun, którą Tata każdego ranka dostaje od panów strażników z naszego osiedla, na pierwszej stronie znalazł się artykuł o Polsce. No, może niezupełnie tylko o naszym kraju nad Wisłą, ale o tym, że temperatura w krajach Europy Wschodniej wynosi od -33st. (na Ukrainie), przez -31st. w Bośni i -30st. w Polsce, Rumunii i Bułgarii...Na skutek mrozów zmarło w tych krajach 60 osób, z czego w Polsce, w ciągu jednej nocy, 5 osób. Żałujemy, że w takim dramatycznym kontekście wspomniany jest nasz kraj...ale rzeczywiście dla tubylców jest to niezwykle szokująca informacja! Jeszcze bardziej zaskoczeni są ci, którzy pytają nas o świąteczny pobyt w Krakowie - spodziewali się, że wówczas będzie biała, śnieżna zima, a tymczasem zastała nas jesienna szaruga. Nie mamy szczęścia: w Malezji pod naszą nieobecność codziennie było piękne słońce, a temperatura nie spadała poniżej 35st.! Teraz co prawda nie spada poniżej 30st., ale słonko nie zagląda do nas zbyt często...za to prawie codziennie pada deszcz. Oczywiście, nie mamy na co narzekać i na samą myśl, że moglibyśmy przebywać teraz w Polsce robi nam się zimno! Z drugiej strony, jak pomyślimy, że moglibyśmy zjeżdżać na sankach, lepić bałwana i czuć zapach zimy...no, ale to wszystko jeszcze przed nami!
PS. Tymczasem u nas dziś prawdziwy dom wariatów, Brzdące na potęgę próbują budować zdania i buzie Im się nie zamykają! Ich ulubione stwierdzenia:
"Ten Tata nie ma", czyli że Tata jest w pracy (powtarzane z tysiąc razy dziennie, co może świadczyć nawet o Ich tęsknocie!)
"Nie ma shoe", czyli że w domu nie nosimy butów, założymy je, jak będziemy szli do żłobka,
"Pa pa, car!", pożegnanie z autkiem po zakończonej zabawie,
a na koniec najulubieńsze, powtarzane z największą częstotliwością:
"Mama i Ja" i łażenie za mną krok w krok, kiedy tylko próbuję zająć się czymś innym niż towarzyszeniem w dziecięcych aktywnościach (powtarzane z milion razy, bo i tyleż podejmuję prób)
i "Mama Tata, dom, pa pa!" - Tata wracaj już z tej pracy, zabieraj Mamę i nas z tego domu, chcemy wyjść na słonkooo!
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)