Mamy taką malezyjską, nową świecką tradycję: raz w tygodniu umawiamy się z Tatą na kawę :) Po lunchu odwozimy Brzdące do żłobka i wyskakujemy na małą, niekoniecznie czarną. Odwiedzamy nasze ulubione kawiarnie w Kuala Lumpur i zanim Tata zdąży uciec do pracy, mamy chwilę tylko dla siebie. Ostatnio mieliśmy nawet dłuższą chwilę i z tej okazji wybraliśmy się do naszej ulubionej dzielnicy, Chinatown.
Zanim na dobre zdążyliśmy się zachłysnąć atmosferą chińskiej dzielnicy (za to zdążyliśmy zachłysnąć się wszechobecnym smogiem), musieliśmy już wracać. Czas za szybko biegnie do przodu...choć ma to też swoje dobre strony - zanim się obejrzałam minął prawie tydzień i jutro znów wybieramy się na nasz "coffee time"!
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)