...happy Holi!-życzyli nam dziś niemal wszyscy spotkani znajomi z Indii, z okazji obchodzonego przez Nich święta. Holi to hinduistyczny festiwal kolorów - święto wiosny i radości, obchodzone zwykle w dniu pełni księżyca, czasem w lutym, zazwyczaj jednak w marcu.
Nasza sąsiadka, która ostatnio stała się nie tylko animatorką zabaw Juniorowych, ale i moją nauczycielką angielskiego, opowiadała dzisiaj, jak Hindusi celebrują Holi w Jej regionie (Gujarat). I o tym, jak bardzo tęskni w owym czasie za Indiami i zabawą z przyjaciółmi, za wspólnymi tańcami, obsypywaniem się kolorowymi proszkami, za polewaniem się wodą (trochę tak jak w Polsce, w Lany Poniedziałek), za bhang (napojem sporządzonym z krowego mleka z cukrem i...marihuany, z domieszką jakiegoś słodkiego aromatu, np. migdałowego)...czyli wszystkim tym, co składa się na święto Holi. Bhang piją w tym dniu wszyscy dorośli, czasem nawet po 3-4 kubki, just for fun i aby dodać sobie śmiałości - bo nawet, jeśli ktoś nie potrafi lub nie lubi tańczyć, po spożyciu bhang wpada w trans i pląsa do rytmów muzyki.
Geneza Holi wywodzi się z różnej mitologii indyjskiej, w zależności od wyznawanej tradycji hinduizmu. Było i jest świętem celebrowanym w całych Indiach, niezależnie od owej tradycji, od kasty (początkowo w Indiach obchody Holi były czasem, kiedy ludzie z różnych warstw społecznych zapominali o podziałach. Dzisiaj wszyscy o nich pamiętają, ale i tak tradycja pozostała, i Hindusi z niższych kast, maid czy rolnicy także celebrują ten dzień i mają wolne od pracy). Mieszkańcy Indii świętują więc Holi obsypując się kolorowymi proszkami, polewając wodą, pijąc bhang, tańcząc i śpiewając w ogródkach swoich sąsiadów (!), parkach, placach i na ulicach (choć to zabronione, ale no problem!). Wszyscy są kolorowi, a proszki zmywają się dopiero po kilku kąpielach. Po zakończonej zabawie świętujący wracają do swoich domów, zażywają kąpieli i już bardzo zmęczeni wpadają w popołudniową drzemkę, która często trwa aż do następnego dnia!
W trakcie dzisiejszej lekcji języka angielskiego widziałam także na skypie uśmiechniętych, pomalowanych rodziców naszej sąsiadki, którzy właśnie wrócili z celebracji. Aż łezka się w oku zakręciła na widok Ich szczęścia i smutku koleżanki, że nie mogła uczestniczyć w tym festiwalu. W Kuala Lumpur obchody Holi odbędą się w najbliższą niedzielę w pobliskiej świątyni...mam nadzieję, że uda nam się na nie wybrać, choć nie wiem jeszcze, co na to Brzdące;) Zobaczymy!
PS. Wyznawcy Sikhizmu, których świątynia znajduje się naprzeciwko naszego "bloku", do późnych godzin wieczornych palili dziś - z okazji Holi - wielkie ognisko (Holi ka dahan).
O nas
- Wróbelki
- Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)