| W muzułmańskim kraju, przy plaży |
Brzdące uwielbiają morskie kąpiele i zabawy w piasku, dosłownie godzinami potrafią bawić się autkami, foremkami,...zasypywać je, przesypywać, wrzucać do wody, łowić...a co najlepsze, w pełni ze sobą wówczas współpracują lub bawią się oddzielnie, nie wchodząc sobie w drogę i nie kłócąc się o zabawki! Spokojnie i radośnie spędzamy więc czas, pod ostrzałem fleszy malajskich aparatów...wszyscy patrzą na nas, pokazują palcami, w końcu typują jednego towarzysza ze swojego grona, ten przychodzi do nas z kurczakami, sałatką, napojem, jeść i pić każe, zaprasza do wspólnego biesiadowania. Słowem, nie ma to jak malajska gościnność :) Pan zadaje tradycyjne pytania, na które odpowiadamy w mgnieniu oka, aż tu nagle...jesteście studentami? - pyta. Przyjechaliście z Polski studiować?! Och, zrobiło się jeszcze milej - tak nas posądzić o wiek studencki ;) Czy lubimy Malezję? A tutejsze jedzenie? A ludzi? Bo On wszystko w swym kraju lubi, cieszy się, że i nam się tu podoba, proponuje więcej kurczaka i ładnie pozuje do pamiątkowego zdjęcia!
Na koniec udajemy się na małe co nieco do pobliskiej kafejki, gdzie pałaszujemy kokosa i pijemy owocowe soki, Brzdące bawią się autkami i suszą w promykach powoli zachodzącego słońca...Niech to trwa, niech to trwa :)