O nas

Moje zdjęcie
Jesteśmy rodzinką z Krakowa, która rok po przyjściu na świat bliźniaków postanowiła zmienić nieco swoje życie (i tak już wywrócone do góry nogami z tytułu narodzenia się dwóch Brzdąców!) i przenieść się na czas jakiś do Azji. Oto blog o Wróbelkowym świecie - codziennym życiu oraz o podróżach małych i dużych...Na przekór stereotypom, że pojawienie się dziecka (dwójki dzieci naraz) oznacza uziemienie i rezygnację z własnych planów, chęci podróży i poznawania świata...Nie chcemy rezygnować z marzeń, co więcej - teraz zamierzamy realizować je razem! *** Wróciliśmy już z Malezji, obecnie mieszkamy na południowym krańcu Polski...I tylko czasem nam tęskno do azjatyckiego życia! I mamy nadzieję, że wkrótce, choć na chwilę, do niego wrócimy:)

wtorek, 20 marca 2012

Malajska gościnność na plaży

W minioną sobotę wybraliśmy się nad morze, do Port Dickson po raz siódmy! Na nowo odkrytej przez nas plaży pełno było malajskich rodzin - dorośli chowali się w cieniu, rozkładali namioty na piasku i biwakowali, podczas gdy dzieciaki szalały w wodzie!

W muzułmańskim kraju, przy plaży



Brzdące uwielbiają morskie kąpiele i zabawy w piasku, dosłownie godzinami potrafią bawić się autkami, foremkami,...zasypywać je, przesypywać, wrzucać do wody, łowić...a co najlepsze, w pełni ze sobą wówczas współpracują lub bawią się oddzielnie, nie wchodząc sobie w drogę i nie kłócąc się o zabawki! Spokojnie i radośnie spędzamy więc czas, pod ostrzałem fleszy malajskich aparatów...wszyscy patrzą na nas, pokazują palcami, w końcu typują jednego towarzysza ze swojego grona, ten przychodzi do nas z kurczakami, sałatką, napojem, jeść i pić każe, zaprasza do wspólnego biesiadowania. Słowem, nie ma to jak malajska gościnność :) Pan zadaje tradycyjne pytania, na które odpowiadamy w mgnieniu oka, aż tu nagle...jesteście studentami? - pyta. Przyjechaliście z Polski studiować?! Och, zrobiło się jeszcze milej - tak nas posądzić o wiek studencki ;) Czy lubimy Malezję? A tutejsze jedzenie? A ludzi? Bo On wszystko w swym kraju lubi, cieszy się, że i nam się tu podoba, proponuje więcej kurczaka i ładnie pozuje do pamiątkowego zdjęcia!





Na koniec udajemy się na małe co nieco do pobliskiej kafejki, gdzie pałaszujemy kokosa i pijemy owocowe soki, Brzdące bawią się autkami i suszą w promykach powoli zachodzącego słońca...Niech to trwa, niech to trwa :)